Hubertus -> Park Tysiąclecia -> Hałdy kopalni Saturn -> więcej hałd -> jeszcze więcej hałd -> Park Tysiąclecia -> Hubertus (3 duże pętle).
Na początku bez przekonania (przejedzony po obiedzie), jednak noga zaczęła podawać. W tzw. międzyczasie wjechałem w gówno. Śmierdzące, wstrętne sraczkowate gówno. Prysnęło głównie na ramę, ale kilka kawałków poleciało na mnie i na bidon. O bidonie dowiedziałem się w momencie picia. Akurat najbardziej śmierdzący kawałek miałem pod nosem. Brrr... Szybkie czyszczenie, polewanie, wycieranie - byle pozbyć się smrodu i doprowadzić bidon do działania.
Podjechałem killera w Parku Tysiąclecia - ale otumaniony smrodem sraki stwierdziłem, że jadę się wyżyć na hałdy saturnowskie.
Na hałdach po kopalni Saturn chłopaki od off-roadu zrobili masę krótkich, lecz treściwych zjazdów (wydaje mi się, że prawie tak trudne jak w Krynicy) w stylu istebniańskim. Zjazdy kręte, błotniste (dziś akurat zaschnięte), strome i z głębokimi koleinami - niestety krótkie (30-70m). Zjechałem jednym, spodobało się, zjechałem drugim - o mało nie zaliczyłem OTB i dałem sobie spokój. Samotna jazda jest fajna, ale w razie czego nie ma kto pozbierać :(
Przerzutki z tyłu głupieją - chyba Prezes ma rację - możliwe, że założyłem na odwrót kółeczka. Idę "naprawiać".
Praca - Park Tysiąclecia w S-cu, okolice stawu Hubertus. Kilka pętli w różnych wariacjach. Po 25 km miałem już kończyć, ale okazało się, że żona "przecież mi mówiła, że idzie dziś do fryzjera", więc dojeździłem do 2 godzin.
Noga podaje aż miło, chce się jechać, moc jest. Trochę ciepło, ale trzeba się zaaklimatyzować. Najprościej zrzucić kilka(naście) kilo - i będzie łatwiej jeździć ;)
Jutro popijawa firmowa, więc z treningu nici, w sobotę pewnie też. W niedzielę jak się wszystko poukłada zgodnie z planem, to może z 1-2h uda się wyrwać.
Na przyszły tydzień planów szczegółowych brak. Na początku tygodnia jakiś jeden mocniejszy trening (co najmniej 160 avg HR przez godzinę) , później już luz (max 130 HR). W przyszłą sobotę (2011-05-28) Krynica. Greg mnie dziś pocieszył "Śledziowi nie udało się jeszcze tego wyścigu ukończyć".
Sądzę jednak, że będzie dobrze. "Geronimo!!!" i do przodu :)
Poprzedni wpis wziął i znikł. Pisałem długo i dokładnie, ale się nie zapisało.
W skrócie: 1. Było ciężko, mokro, zimno i ślisko. 2. Noga nie podawała. 3. Źle się czułem - nie do końca wyleczony po infekcji. Coś zostało i nie pozwalało jechać.
Tętno śmieszne. Średnio 142. Max 180. Sprzęt ok, poza przerzutkami. Pod koniec działały dosyć losowo. Czasem dawało się przerzucić, czasem nie. Na przyszłość - brać jakiś olej. Opony dawały radę. Na tylnej widać ślady zużycia. Kilka klocków naderwanych. Pora na nową. Przód w porządku. Nowe klocki były dobrą inwestycją - zostało tak z 50%. Amortyzator do serwisu - po Krynicy. Jakoś to będzie.
Wynik 391/468. Tak sobie, lepiej niż w zeszłym roku, gdy miałem problemy z opuszczeniem ostatniej dziesiątki. W ogóle to cały team jeździ coraz lepiej. O to chodzi ;)
385 142 M3 108 Tomasz Włodarski 1977 SCS OSOZ Racing Team 05:33:15 01:48:21(400) 02:48:07 386 12 M1 231 Mateusz Mardyła 1993 Kraków 05:33:19 01:44:17(372) 02:48:11 387 11 M6 1056 ANDRZEJ KARMOWSKI 1956 Poznań 05:33:31 01:44:46(378) 02:48:23 388 143 M3 109 Krzysztof Tomżyński 1976 SCS OSOZ Racing Team 05:33:49 01:45:37(382) 02:48:41 389 128 M2 318 Tomasz Juszczyk 1981 Kraków 05:35:01 01:49:39(409) 02:49:53 390 129 M2 374 Andrzej Aksak 1987 Rząska 05:35:49 01:45:18(379) 02:50:41 391 144 M3 115 Rafał Praniuk 1979 SCS OSOZ Racing Team 05:36:37 01:52:45(430) 02:51:29
---edit--- wyniki z 2011-05-19
384 142 M3 108 Tomasz Włodarski 1977 SCS OSOZ Racing Team 05:33:15 01:48:21(400) 02:48:07 385 12 M1 231 Mateusz Mardyła 1993 Kraków 05:33:19 01:44:17(372) 02:48:11 386 11 M6 1056 ANDRZEJ KARMOWSKI 1956 Poznań 05:33:31 01:44:46(378) 02:48:23 387 143 M3 109 Krzysztof Tomżyński 1976 SCS OSOZ Racing Team 05:33:49 01:45:37(382) 02:48:41 388 128 M2 318 Tomasz Juszczyk 1981 Kraków 05:35:01 01:49:39(409) 02:49:53 389 129 M2 374 Andrzej Aksak 1987 Rząska 05:35:49 01:45:18(379) 02:50:41 390 144 M3 115 Rafał Praniuk 1979 SCS OSOZ Racing Team 05:36:37 01:52:45(430) 02:51:29
Dzień komunikacji publicznej. Zmieniłem opony na Spec Storm. Zeszłoroczne dziury (1 z przodu, 2 z tyłu) zakleiłem starą dętką i klejem polimerowym - byle się trzymało ;)
Praca, obiad, chwila odpoczynku i o 19:20 wyjście na rower. Lepiej późno niż wcale.
Na początku lekki dojazd do parku Tysiąclecia, na podjeździe-killerze "Tabata" - 3 razy podjazd i zjazd (tętno maksymalne nie chciało wskoczyć powyżej 170 - ciekawe czy efekt po chorobie). Następnie (150-160 HR) przejazd do stadionu Ludowego, tam obserwacja "jak to panowie Policjanci kibiców pilnują". Przejazd nad Hubertus. Trochę kręcenia po szutrach.
Po wczorajszym serwisie rower sprawuje się poprawnie.
Najpierw dojazd do Stadionu Ludowego, tam przerwa "serwisowa" - dokładne ustawianie przerzutek, smarowanie roweru (ze 30 minut). Reset licznika.
Przejazd do Parku Tysiąclecia, tam 3 razy z rzędu (wjazd, 2-3 minuty stabilizacji tętna, zjazd i od razu wjazd - czyli Tabata ;) ) podjazd-killer. Później jedna pętla w okolicach schroniska.
Przejazd na drugą stronę torów - 3 pętle wokół Hubertusa.
Czwarta pętla w ramach rozjazdu - już bez licznika.
Obniżyłem trochę siodełko - trochę ciężko mi się zjeżdża. Chyba jednak wrócę do poprzednich ustawień - uda trochę ciągną i rwą - po dłuższym wysiłku mogą być kurcze.
Prognozy nie są zachęcające. W piątek i sobotę ma padać - czyli trasa nie będzie pyliła ;). Jeśli faktycznie będzie mokro - to zmieniam w sobotę opony na Spec Storm.
Jutro chciałbym wcześniej jechać do pracy i po pracy skoczyć na Lędziny - pytanie czy się uda wyrwać...
W czwartek jakieś lekkie jeżdżenie - może z godzinkę w parku na 140-150 HR. W piątek luz - tylko dojazd do pracy - na 120-130 HR - a jak nie będzie pogody, to odpoczynek. W sobotę pełny luz - zero wysiłku, nawadnianie, zrównoważony posiłek, magnez+potas. W niedzielę ogień ;)
Z domu aż do hałdy po kopalni Saturn: http://maps.google.com/?ie=UTF8&hq;=&hnear=Naftowa+29,+Sosnowiec,+Śląskie,+Polska&ll=50.297941,19.05996&spn=0.004057,0.009645&t=h&z=17
Tam rozpoznanie terenu, wjazd do lasu i powrót do domu. Bez stresu i bez pośpiechu. Przejazd miał na celu sprawdzenie możliwości organizmu.
Rano czułem się fatalnie, ale po rozjechaniu i wysiłku czuję się o wiele lepiej. Jutro wcześniej do pracy, a po pracy 2-3h jazdy po hałdach (p.w.) i okolicach. Podjazdy są konkretne, ale krótkie. Akurat na małą symulację przed wyścigiem.
Do wyregulowania tylna przerzutka, w przedniej poluzowała się linka (sama?) - trzeba poprawić. Ogólnie cały napęd do przejrzenia i dokładnego przesmarowania.
RocketRon'y spisują się poprawnie - przypuszczalnie wezmę je do Zabierzowa (na suche). Na mokre standardowo Spec Storm - przyczepność i komfort jazdy w jednym - przód 1.8, tył 2.1.
Waga 110 kg mówi sama za siebie.
Forma słaba, w porywach kiepska, sytuację ratują codzienne dojazdy do pracy. Niedostatki formy próbuję nadrabiać lepszym przygotowaniem technicznym do trudnych zjazdów.
Jeżdżę w barwach SCS OSOZ Racing Team.