Wieczorna jazda

Poniedziałek, 13 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Trochę jeżdżenia po okolicy. Pora późna (20-21), więc trochę bardziej płasko.
Ostatnio odczuwam niechęć do zjazdów.
To co normalnie bez nadmiernego hamowania dotychczas zjeżdżałem bez problemów, teraz zaczyna sprawiać problemy. Psychika zjazdowca coś nawala :)

Pogromca

Niedziela, 5 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
...ślimaków.
Tyle tego dziś rozjechałem, że nie można zliczyć.
Trasa nieco przedłużona - Hubertus, Milowice, hałdy po kopalni Saturn i inne zadupia.

Sprzęt ok.
Noga podawała tak sobie, ale dało radę.
Jak na mnie za ciepło - a wyszedłem jeździć już po deszczu, gdy było nieco chłodniej.

W Realu trafiłem na fajną rzecz - litrowe Oshee za 3.20. W porównaniu do Powerade 3.50zł/0.5 litra, to super okazja ;)

Wieczór

Czwartek, 2 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Godzinne pitu-pitu po obiedzie po znajomych okolicach.
Trochę odmiany - na zazwyczaj suchych ścieżkach pojawiło się błoto (czarnoziem, piach) i kałuże.
Noga nie podawała, nie potrafiłem się wbić powyżej 140-145HR. Próbowałem na stojąco - nogi odmawiały posłuszeństwa. Z niższą kadencją - odzywały się kolana. Ogólnie chujnia z grzybnią.
Na szczęście patent z podjazdem-killerem nie zawiódł - dobiłem do 179.
Akurat trafił się inny rowerzysta próbujący podjeżdżać - odpadł w połowie ;)
Zadowolony z siebie kręciłem dalej, ale na jakimś kamieniu rower podskoczył, a łańcuch spadł. Dobiegłem do szczytu - żeby tylko tętno nie spadło...

Krótki zjazd "kamienno-piaskowy" zmienił się trochę. Środkiem wymyło trochę, pojawiły się gałęzie i zrobił się znany "przerzutko-łamacz". Zrobiłem 2 czy 3 pętle, zjechałem "na downhilowo" bez zbędnego hamowania.

Po 50 minutach kierunek na dom...

Praca i po pracy

Środa, 1 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Do pracy dosyć szybko, ale w tlenie.
Z pracy pełny ogień. Przeleciałem trasą "przez groblę". Błoto było wszędzie. Na szczęście tym razem tylko błoto ;)

Po obiedzie chwila odpoczynku i znów na rower. Udało się pojeździć tylko 50 minut.
Trasa zwykła: Hubertus, podjazd po szutrze, kostka brukowa, przez tory tramwajowe do Stadionu Ludowego. Później park Tysiąclecia w Milowicach, trochę pokluczyłem, ale zaczęło się błyskać. Wróciłem pod stadion, zrobiłem kilka kółek i natura wezwała do domu.

Sprzęt sprawuje się poprawnie.

Lewe kolano boli. Niestety boli mniej lub bardziej od dłuższego czasu :(
Trzeba zwiększyć kadencję, zmniejszyć obciążenie i sprawdzić klocki.

Błotna masakra v2 - Krynica 2011

Sobota, 28 maja 2011 · Komentarze(2)
Kategoria Wyścig
W skrócie.
1. Zapomniałem paska do pulsometru
2. Nie zmieniłem opon (debil!!!)
3. Przestraszyłem się deszczu i warunków

Tuż przed startem zmieniliśmy dystans Mega na Mini.
To była dobra decyzja.
Do mety udało się dotrzeć w całkiem niezłych warunkach, prawie na sucho.
Trasa bardzo trudna, powiedziałbym, że najtrudniejsza jakie kiedykolwiek jechałem.
Część zjazdów z buta.
RocketRony to opony dobre na suche warunki. Na mokrym nie trzymały przyczepności.
Gleby udało się uniknąć przez bardzo zachowawczą jazdę.

Czas 1:40 dał 50 miejsce na 93. Nie ma się z kim porównywać.
Ze znajomych z Mega, co do których formy jestem pewien, Mini jechała Ewa Misiaczek. Udało się ją objechać - co na Mega jest dosyć trudne (nie zawsze mi się udaje).

Zniszczeń w sprzęcie chyba brak, samopoczucie fizyczne całkiem znośne.
Pozostał żal po błędnych decyzjach (opony, zmiana dystansu).

Praca i zakupy

Środa, 25 maja 2011 · Komentarze(1)
Kategoria Do pracy, Z pracy
Rano tak sobie, ubrałem się na krótko, ale trochę piździło (16-17 stC).
W pracy telefon od żony, że sąsiad nas zalał. Powrót wcześniej - najkrótszą możliwą trasą, ale bez szaleństw.

Samopoczucie tragiczne - po tabletkach przeciwgrzybiczych. Takie uroki żony w ciąży. Infekcja jakiej bym nawet normalnie nie zauważył teraz wymaga leczenia.
Na szczęście kuracja uderzeniowa - jutro powinno być już wszystko w normie.

To był mniej przyjemny fragment dnia.

Po opanowaniu sytuacji w domu pojechałem do sklepu w celu nabycia opony na błoto i torby "pod ramę".
W trakcie zakupów zauważyłem, że mają Kind Shock'a. 659 zł. Biorę!
Zamontowany, z manetką, działa!

Kupiłem również:
Maxxis Wet Scream 2.2 - na tył, w razie gdyby w Krynicy było błotniście.
Torbę pod ramę - trójkąt. Będzie na żelki, pompkę i inne pierdoły, które walały mi się po kieszeniach i przeszkadzały.

Kółeczka wymieniłem - faktycznie były założone na odwrót. Jutro wcześnie rano do pracy - po drodze będzie regulacja.
Przy okazji wyczyściłem dokładnie łańcuch i skróciłem o jedno ogniwo.

Rower w stanie prawie idealnym, ale:
- prawa klamka ugina trochę za blisko kierownicy - tak jakby było mniej oleju.
- przednie koło ma luzy (łożyska do wymiany)
- tylne koło delikatnie rozcentrowane - ale nie ruszam, żeby bardziej nie popsuć.

Po Krynicy szykuje się dłuższa sesja u mechanika...

Wieczór

Wtorek, 24 maja 2011 · Komentarze(0)
Do Reala po zakupy (m.in. ciśnieniomierz, maść rozgrzewająca i tabletki magnez+potas).
Z zakupami na plecach godzinka w miarę spokojnego kręcenia po okolicy. Dwa razy wokół Hubertusa, trochę po parku Tysiąclecia, ale ogólnie bez napinki.
Kilka razy łatwy podjazd na stojąco.

Z opon zeszło trochę powietrze (nie pompowane od Zabierzowa) i jeździ się nawet lepiej. Testowo zjechałem ze schodów przed stadionem Ludowym, ale nie było sneaka - więc w sumie może być.

Przerzutki ciągle dają o sobie znać. Kółeczek jeszcze nie sprawdzałem, nie miałem kiedy (leń!). Muszę je zrobić do jutra, tak, żeby mieć czas na regulację.

Praca

Wtorek, 24 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy, Z pracy
Do pracy powoli, aby się nie spocić.
Do domu trochę szybciej, żona nalegała...