Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2011

Dystans całkowity:215.00 km (w terenie 119.00 km; 55.35%)
Czas w ruchu:12:54
Średnia prędkość:17.34 km/h
Maksymalna prędkość:40.00 km/h
Maks. tętno maksymalne:183 (98 %)
Maks. tętno średnie:151 (80 %)
Suma kalorii:8741 kcal
Liczba aktywności:9
Średnio na aktywność:26.88 km i 1h 26m
Więcej statystyk

Wieczorne napierdalanie

Środa, 30 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening, Z pracy
Hi zone: 0:18 164 avg HR
Med zone: 1:13 147 avg HR
Lo zone: 0:11 105 avg HR
HRmax: 173
HRmin: 76

Sprzęt: Rower poskładany już na Murowaną, przyzwyczajam się. Recon, Maxxis Oriflame i się jedzie.

Przed obiadem powrót z pracy przez park Tysiąclecia, tam singiel, podjazd, trasa z hopkami, zjazd po kamieniach wymieszanych z piachem, trochę po ścieżkach rowerowych i zjazd na obiad.

Po obiedzie 3,5 kółka dookoła Hubertusa, droga szutrowo-trawiasto-polna. Kilka fajnych, ale krótkich zjazdów, między innymi w poprzek torów kolejowych oraz 15 metrowy zjazd o nachyleniu 40-45 stopni na końcu którego należy wejść w ciasny zakręt między dużymi kamieniami. Psychika wytrzymała, były komary w zębach ;)
Gdy się ściemniło kilka kółek po asfalcie - wysoki tlen w okolicach 160HR.

Skleroza

Wtorek, 29 marca 2011 · Komentarze(0)
Do pracy powoli - tętno około 120-130
Z pracy...
Zostawiłem pulsometr na biurku.

Po drodze singiel, podjazd, lasek i do domu.

Wieczorne napierdalanie

Poniedziałek, 28 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Hi: 179
Lo: 57
Low zone: 108 avg 0:08
Med zone: 148 avg 1:07
Hi zone: 166 avg 0:26

Jazda "...o tu jest fajnie, to sobie podjadę, a tam jaki fajny zjazd..." czyli wolność. Nikt mnie nie gonił (poza zbliżającą się ciemnością), nikogo nie ścigałem.

Po drodze trafił się ulubiony podjazd - został 1 raz pokonany.
Do tego kilka ciekawych singli, parę zjazdów zrobionych przez "skaczącą" młodzież i do tego jakieś 15 minut asfaltu.

"Znalazłem" minipodjazd o długości raptem 10-15m, ale o stosunkowo dużym nachyleniu, piaszczysty i z korzeniami w poprzek. Jakieś 5 metrów dalej zjazd po liściach i korzeniach. Zapętliłem się :) 20-25 kółek poszło "samo z siebie".


O a tu wielkimi lyterami:

Mam nowe siodełko. Nagroda za zeszłoroczne wyniki od SCS OSOZ TEAM ! Siodełko wybierane na oko spasowało. Po 1,5h męczenia dupska nic nie boli, nic nie ciśnie i ogólnie jest ok. Trochę cieńsze od starego, więc dupsko poszło w dół i od razu dały znać o sobie uda. Trzeba wysunąć trochę sztycę.

Dzisiejszy trening już "wyścigowo" na Maxxis Oriflame i Rock Shock Recon Solo Air. Oponki zacne, ładnie ciągną po piachu, na zjazdach dają "solidny łyk adrenaliny", ale nie jest źle. Opory toczenia minimalne, na zakrętach trzymają dobrze. Z racji mojej wagi nabite do 4 barów.
Amortyzator wyrabia, po Dolsku będzie serwisowany. Na razie dostał solidną porcję Brunoxa.

Psychika w normie, ale od czasu do czasu pojawia się blokada na widok śliskich korzeni na wąskiej ścieżce z "przepaścią" obok. Jednak im ciemniej tym mniej problemów. Końcowe kilometry robiłem w pośpiechu i kilka miejsc pokonałem bezmyślnie jadąc tak, jakbym miał założone co najmniej NN. Kończyło się na ostrzegawczych "szurnięciach" tylnej opony, ale nie było problemów z trakcją.
Trzeba częściej powtarzać sobie "dam radę, najwyżej trochę się poobijam".

Trening urlopowy

Czwartek, 24 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Zgodnie z poleceniem Prezesa wziąłem się za trening "tlenowy" ;)
Trasa: Dom -> Borki -> Monte Cassino -> Lotnisko -> Hałda -> Lotnisko -> Hałda -> Lotnisko -> Monte Cassino -> Borki -> Dom.

Jak widać hałda była 2 razy - w drodze powrotnej stwierdziłem, że jeszcze bym pojeździł, więc chwilę posiedziałem na ławce i powtórzyłem trasę Lotnisko <-> Hałda.

Sprzęt sprawuje się dobrze, opony daremne, zatykają się błotem.


Czas w strefach:
HR 106 : 57 min
HR 141 : 3 h 11 min
HR 164 : 22 minuty

Nawadnianie, jedzenie:
2l powerade
4 liony + 2 crunchy

Awarie: brak!

Jak widać był głównie tlen, ale nie obyło się bez elementów "co, ja nie dam rady" i momentami tętno skakało do 175. Momentów nazbierało się 20 minut ;)

Trasa standardowa, jedynie na ostatnim podjeździe przed hałdą ktoś sobie zrobił drogę dojazdową z żółtego tłucznia. Ani parzy, ani ziębi - w sumie nawet lepiej - nie ma tyle błota.

Sam dojazd do hałdy to dwa rowy z błotem. Nie kozaczyłem, momentami trzeba było dać z buta :(
Na hałdę nie udało mi się wjechać - noga podawała, ale opony nie trzymały i skończyło się na jeździe w miejscu. Dałem sobie spokój i wróciłem na lotnisko.

W drodze powrotnej maszyniści zrobili chyba polowanie na kolarzy - w sumie stałem 3 razy czekając na wolny przejazd.

Sprzęt:
Trzeba trochę podnieść umiejętności mechanika. Coś źle poustawiałem (ograniczenia) i udało mi się wkręcić łańcuch między szprychy i zębatki. Siedział twardo, poddał się po 2-3 minutach szarpania.

Czas wymienić Darta na Recona. Dart dogorywa, coś tam wybiera, ale po 4 godzinach jazdy dał w kość.

Po pierwszym dłuższym wyjeździe "około wyścigowym" nastrój taki sobie.
Noga podawała, ale jakiekolwiek podejście pod 160-165 HR powodowało momentalny zapiek i konieczność rozjechania się. Nie wróży to dobrze na wyścig w Murowanej.
Z pozytywów - nie było żadnego sygnału z dołu nt. kurczy. Widocznie siodełko dobrze ustawione - nie zmieniać, przykręcić mocniej!

Przesadziłem z ustawieniem klocków w butach - trochę za bardzo odciągają pięty od roweru - powoduje to nieznaczny ból kolan - trzeba skorygować.

Jeśli pogoda i praca pozwoli, to w przyszłym tygodniu jeszcze 1-2 mocniejsze treningi (HRmax do 180). W tygodniu przedstartowym - kilka przejazdów z HRmax w okolicach 120 i dużo nawadniania.

Praca

Wtorek, 22 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy, Z pracy
Rano - byle się nie spocić - niski tlen po asfalcie - trasa przez Borki i Korczaka, tętno nie skoczyło powyżej 130.
Po południu - wysoki tlen w okolicach 140-155, przejazd przez Monte Cassino, bardzo upierdliwe błoto na łące (oby tak nie było w Murowanej), Techników, Roździeńskiego, Borki, park, dom.
W parku chwila zapomnienia spowodowana koniecznością wyładowania stresów z pracy i tętno poszybowało na chwilę powyżej 175 - nie wliczam w trening, sądzę, że nie miało wpływu...

Jakoś nie chce mi się montować licznika i dobrze mi z tym. Jeżdżę na tętno i "chce mi się to jeszcze pojeżdżę" (o ile żona nie czeka ;) ) - prędkościami i odległościami będę się przejmował później. Na razie staram się nie przeszarżować, pilnuję tętna, dobrze się odżywiam itd itp. 2011-04-10 wyjazd do Murowanej Gośliny, dystans mega. Plany jak na razie są proste. Dojechać, nie złapać gumy. Jeśli serducho pozwoli, a organizm będzie reagował na "sok z gumijagów" jak w zeszłym roku, to może uda się przepchnąć gdzieś w połowę stawki.

W zeszłym roku w Dolsku (mega) do połowy dystansu ciągnąłem w okolicach połowy stawki, na 30-35 km noga świetnie podawała, nawet udawało mi się wyprzedzać niektórych ludzi, ale nadszedł kryzys, jakiego nie miałem nigdy wcześniej. Kurcze!

Trzeba sobie wbić do tępego łba: 1. Magnez 2. Potas 3. Solidne nawodnienie przed i w trakcie 4. Ustawienia siodełka - jeśli którykolwiek punkt pominę - będzie źle...

Standard

Środa, 16 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy
Powoli i ociężale - byle się zbyt mocno nie spocić.

Do pracy i z pracy + małe odbicie

Poniedziałek, 14 marca 2011 · Komentarze(2)
Kategoria Do pracy, Z pracy
Do pracy w tempie ślimaczym, tętno 120 - 130, przez ul. Korczaka.
Z pracy przez Boh. Monte Cassino, mini zjazd, Techników, Roździeńskiego, Borki, odbicie na Park Tysiąclecia w Milowicach, przejazd 200m po starej trasie kolejowej (wytrząsło porządnie, ale ten element też trzeba ćwiczyć - sterowanie na luźnych kamieniach), później podjazd killer - dziś już bardziej łaskawy - na szczycie "tylko" 165 HR.
Ulubiona ścieżka "przełajowa" tonie w błocie - zazwyczaj twarda i ubita ziemia, dziś była nasiąknięta i zasysała oponę do 4-6 cm wgłąb.

Opony: CST i Minion - czyli oponki do DH używane do treningu - takie sobie sterowanie, duże opory toczenia i całkiem niezła przyczepność "na wprost".

Chyba źle przykręciłem przednią przerzutkę - wydaje mi się, że "patrzy" nieco w lewo - trzeba skorygować.

Coraz bardziej wkurza mnie skrzypienie sztycy - trzeba posmarować i porządnie zacisnąć. Udało się dobrać w miarę dobrą wysokość i kąt nachylenia. Po godzinie jazdy plecy nie bolą, nogi nie dokuczają - czyli tak jak powinno być. Trzeba jeszcze z tymi ustawieniami pojeździć trochę "na zapiek" - wtedy okaże się, czy faktycznie jest dobrze.

Nie wiem, czy to możliwe, ale nie obserwuję już zeszłorocznej blokady psychicznej przed zjazdami.
Mam nadzieję, że syndrom "przecież dam radę" nie minie i ciągle będę się cieszył swobodnym spadaniem po zboczu jak dziecko ;)

Niedzielny kierowca

Niedziela, 13 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Objeździłem dziś najbliższe okolice.

Najpierw w ramach rozgrzewki przejazd dookoła stawu Hubertus, kawałkami pełny freeride (trochę zabłądziłem ;) ), trafiły się też fragmenty typu piaskownica.
Następnie przejazd na drugą stronę ulicy Sobieskiego na tereny dawnej kopalni Milowice (lasy, ścieżki z hopkami).
Przy okazji (niejako z biegu) udało się podjechać pod górkę-killera (jakieś 100m długości, około 30% nachylenia, wąsko, ale prosto).
Przełożenie 22 : 32, na dole tętno 150, na górze 181.
W zeszłym roku nie udało mi się jej podjechać ani razu.
Spodobało mi się, zrobiłem pętlę wokół lasku i podjechałem jeszcze raz :D
Podejrzewam, że pomogli "widzowie" stojący na szczycie górki (obok leżały rowery). Nie ma to jak motywacja.
Później już długi rozjazd, kilka krótkich (5-15m) bardzo technicznych zjazdów.
W "międzyczasie" regulowałem ustawienia wysokości siodełka - starałem się podnosić wysokość aż do uzyskania "optimum maratonu płaskiego" i jednocześnie sprawdzałem jak się zjeżdża.
Niestety optimum nie zostało osiągnięte (zostało około 5-10 mm), a o mały włos zaliczyłbym OTB (nurkowanie do przodu, ześlizg z korzenia, kółko spadło o 20-30 cm, amor wbił się na maksa i poczułem chwilę "nieważkości").

Zastanawiam się nad zakupem KindShocka (nomen omen - logo prawie takie, jak naszego sponsora :D) - tańsza wersja Joplina.

Zmieniłem opony z Maxxis Oriflame (ślizgały się na błocie) na CST "no name" z grubym bieżnikiem z przodu i Maxxis Minion z tyłu. Obydwie zjechane po 2-3 latach użytkowania, momentami pływały.
W zeszłym sezonie spodobały mi się Specialized Storm - i takie mam zamiar nabyć w najbliższym czasie.

Pierwszy raz po zimie

Poniedziałek, 7 marca 2011 · Komentarze(0)
Krótki przejazd po trasie dom->park->las Milowicki->park->dom.
Sprzęt po zimowym remoncie sprawuje się nawet dobrze.

Udało się własnymi siłami rozebrać na części pierwsze i złożyć rower do działania. :)
Pojawiły się nowe części:
-korba Deore 2010 FC M590 44-32-22
-kaseta SLX 9 rz.
-łańcuch Ultegra XT 114 ogniw
-kable przerzutki XTR szare.

Rama została odmalowana w miejscach odprysków. Cały "tył" pokrył się błyszczącym jednolitym czarnym sprayem.