Wieczorne napierdalanie

Poniedziałek, 28 marca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Hi: 179
Lo: 57
Low zone: 108 avg 0:08
Med zone: 148 avg 1:07
Hi zone: 166 avg 0:26

Jazda "...o tu jest fajnie, to sobie podjadę, a tam jaki fajny zjazd..." czyli wolność. Nikt mnie nie gonił (poza zbliżającą się ciemnością), nikogo nie ścigałem.

Po drodze trafił się ulubiony podjazd - został 1 raz pokonany.
Do tego kilka ciekawych singli, parę zjazdów zrobionych przez "skaczącą" młodzież i do tego jakieś 15 minut asfaltu.

"Znalazłem" minipodjazd o długości raptem 10-15m, ale o stosunkowo dużym nachyleniu, piaszczysty i z korzeniami w poprzek. Jakieś 5 metrów dalej zjazd po liściach i korzeniach. Zapętliłem się :) 20-25 kółek poszło "samo z siebie".


O a tu wielkimi lyterami:

Mam nowe siodełko. Nagroda za zeszłoroczne wyniki od SCS OSOZ TEAM ! Siodełko wybierane na oko spasowało. Po 1,5h męczenia dupska nic nie boli, nic nie ciśnie i ogólnie jest ok. Trochę cieńsze od starego, więc dupsko poszło w dół i od razu dały znać o sobie uda. Trzeba wysunąć trochę sztycę.

Dzisiejszy trening już "wyścigowo" na Maxxis Oriflame i Rock Shock Recon Solo Air. Oponki zacne, ładnie ciągną po piachu, na zjazdach dają "solidny łyk adrenaliny", ale nie jest źle. Opory toczenia minimalne, na zakrętach trzymają dobrze. Z racji mojej wagi nabite do 4 barów.
Amortyzator wyrabia, po Dolsku będzie serwisowany. Na razie dostał solidną porcję Brunoxa.

Psychika w normie, ale od czasu do czasu pojawia się blokada na widok śliskich korzeni na wąskiej ścieżce z "przepaścią" obok. Jednak im ciemniej tym mniej problemów. Końcowe kilometry robiłem w pośpiechu i kilka miejsc pokonałem bezmyślnie jadąc tak, jakbym miał założone co najmniej NN. Kończyło się na ostrzegawczych "szurnięciach" tylnej opony, ale nie było problemów z trakcją.
Trzeba częściej powtarzać sobie "dam radę, najwyżej trochę się poobijam".

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa yciep

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]