Niedzielny kierowca
Niedziela, 13 marca 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Trening
Objeździłem dziś najbliższe okolice.
Najpierw w ramach rozgrzewki przejazd dookoła stawu Hubertus, kawałkami pełny freeride (trochę zabłądziłem ;) ), trafiły się też fragmenty typu piaskownica.
Następnie przejazd na drugą stronę ulicy Sobieskiego na tereny dawnej kopalni Milowice (lasy, ścieżki z hopkami).
Przy okazji (niejako z biegu) udało się podjechać pod górkę-killera (jakieś 100m długości, około 30% nachylenia, wąsko, ale prosto).
Przełożenie 22 : 32, na dole tętno 150, na górze 181.
W zeszłym roku nie udało mi się jej podjechać ani razu.
Spodobało mi się, zrobiłem pętlę wokół lasku i podjechałem jeszcze raz :D
Podejrzewam, że pomogli "widzowie" stojący na szczycie górki (obok leżały rowery). Nie ma to jak motywacja.
Później już długi rozjazd, kilka krótkich (5-15m) bardzo technicznych zjazdów.
W "międzyczasie" regulowałem ustawienia wysokości siodełka - starałem się podnosić wysokość aż do uzyskania "optimum maratonu płaskiego" i jednocześnie sprawdzałem jak się zjeżdża.
Niestety optimum nie zostało osiągnięte (zostało około 5-10 mm), a o mały włos zaliczyłbym OTB (nurkowanie do przodu, ześlizg z korzenia, kółko spadło o 20-30 cm, amor wbił się na maksa i poczułem chwilę "nieważkości").
Zastanawiam się nad zakupem KindShocka (nomen omen - logo prawie takie, jak naszego sponsora :D) - tańsza wersja Joplina.
Zmieniłem opony z Maxxis Oriflame (ślizgały się na błocie) na CST "no name" z grubym bieżnikiem z przodu i Maxxis Minion z tyłu. Obydwie zjechane po 2-3 latach użytkowania, momentami pływały.
W zeszłym sezonie spodobały mi się Specialized Storm - i takie mam zamiar nabyć w najbliższym czasie.
Najpierw w ramach rozgrzewki przejazd dookoła stawu Hubertus, kawałkami pełny freeride (trochę zabłądziłem ;) ), trafiły się też fragmenty typu piaskownica.
Następnie przejazd na drugą stronę ulicy Sobieskiego na tereny dawnej kopalni Milowice (lasy, ścieżki z hopkami).
Przy okazji (niejako z biegu) udało się podjechać pod górkę-killera (jakieś 100m długości, około 30% nachylenia, wąsko, ale prosto).
Przełożenie 22 : 32, na dole tętno 150, na górze 181.
W zeszłym roku nie udało mi się jej podjechać ani razu.
Spodobało mi się, zrobiłem pętlę wokół lasku i podjechałem jeszcze raz :D
Podejrzewam, że pomogli "widzowie" stojący na szczycie górki (obok leżały rowery). Nie ma to jak motywacja.
Później już długi rozjazd, kilka krótkich (5-15m) bardzo technicznych zjazdów.
W "międzyczasie" regulowałem ustawienia wysokości siodełka - starałem się podnosić wysokość aż do uzyskania "optimum maratonu płaskiego" i jednocześnie sprawdzałem jak się zjeżdża.
Niestety optimum nie zostało osiągnięte (zostało około 5-10 mm), a o mały włos zaliczyłbym OTB (nurkowanie do przodu, ześlizg z korzenia, kółko spadło o 20-30 cm, amor wbił się na maksa i poczułem chwilę "nieważkości").
Zastanawiam się nad zakupem KindShocka (nomen omen - logo prawie takie, jak naszego sponsora :D) - tańsza wersja Joplina.
Zmieniłem opony z Maxxis Oriflame (ślizgały się na błocie) na CST "no name" z grubym bieżnikiem z przodu i Maxxis Minion z tyłu. Obydwie zjechane po 2-3 latach użytkowania, momentami pływały.
W zeszłym sezonie spodobały mi się Specialized Storm - i takie mam zamiar nabyć w najbliższym czasie.

