Błotna masakra v2 - Krynica 2011
Sobota, 28 maja 2011
· Komentarze(2)
Kategoria Wyścig
W skrócie.
1. Zapomniałem paska do pulsometru
2. Nie zmieniłem opon (debil!!!)
3. Przestraszyłem się deszczu i warunków
Tuż przed startem zmieniliśmy dystans Mega na Mini.
To była dobra decyzja.
Do mety udało się dotrzeć w całkiem niezłych warunkach, prawie na sucho.
Trasa bardzo trudna, powiedziałbym, że najtrudniejsza jakie kiedykolwiek jechałem.
Część zjazdów z buta.
RocketRony to opony dobre na suche warunki. Na mokrym nie trzymały przyczepności.
Gleby udało się uniknąć przez bardzo zachowawczą jazdę.
Czas 1:40 dał 50 miejsce na 93. Nie ma się z kim porównywać.
Ze znajomych z Mega, co do których formy jestem pewien, Mini jechała Ewa Misiaczek. Udało się ją objechać - co na Mega jest dosyć trudne (nie zawsze mi się udaje).
Zniszczeń w sprzęcie chyba brak, samopoczucie fizyczne całkiem znośne.
Pozostał żal po błędnych decyzjach (opony, zmiana dystansu).
1. Zapomniałem paska do pulsometru
2. Nie zmieniłem opon (debil!!!)
3. Przestraszyłem się deszczu i warunków
Tuż przed startem zmieniliśmy dystans Mega na Mini.
To była dobra decyzja.
Do mety udało się dotrzeć w całkiem niezłych warunkach, prawie na sucho.
Trasa bardzo trudna, powiedziałbym, że najtrudniejsza jakie kiedykolwiek jechałem.
Część zjazdów z buta.
RocketRony to opony dobre na suche warunki. Na mokrym nie trzymały przyczepności.
Gleby udało się uniknąć przez bardzo zachowawczą jazdę.
Czas 1:40 dał 50 miejsce na 93. Nie ma się z kim porównywać.
Ze znajomych z Mega, co do których formy jestem pewien, Mini jechała Ewa Misiaczek. Udało się ją objechać - co na Mega jest dosyć trudne (nie zawsze mi się udaje).
Zniszczeń w sprzęcie chyba brak, samopoczucie fizyczne całkiem znośne.
Pozostał żal po błędnych decyzjach (opony, zmiana dystansu).

