Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2011

Dystans całkowity:342.00 km (w terenie 252.00 km; 73.68%)
Czas w ruchu:20:15
Średnia prędkość:16.89 km/h
Maksymalna prędkość:52.00 km/h
Suma podjazdów:3150 m
Maks. tętno maksymalne:182 (98 %)
Maks. tętno średnie:156 (84 %)
Suma kalorii:16859 kcal
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:21.38 km i 1h 15m
Więcej statystyk

Do pracy

Czwartek, 12 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy
Do pracy.
Spokojnie - HT w okolicach 120-130. W Szopienicach pokazał się na horyzoncie inny rowerzysta. Wyprzedzić! Tętno skoczyło do 150...

Takie sobie - trochę zabawy, trochę treningu.

Środa, 11 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Praca, obiad, chwila odpoczynku i o 19:20 wyjście na rower. Lepiej późno niż wcale.

Na początku lekki dojazd do parku Tysiąclecia, na podjeździe-killerze "Tabata" - 3 razy podjazd i zjazd (tętno maksymalne nie chciało wskoczyć powyżej 170 - ciekawe czy efekt po chorobie).
Następnie (150-160 HR) przejazd do stadionu Ludowego, tam obserwacja "jak to panowie Policjanci kibiców pilnują". Przejazd nad Hubertus. Trochę kręcenia po szutrach.

Po wczorajszym serwisie rower sprawuje się poprawnie.

Niby-trening

Wtorek, 10 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Najpierw dojazd do Stadionu Ludowego, tam przerwa "serwisowa" - dokładne ustawianie przerzutek, smarowanie roweru (ze 30 minut). Reset licznika.

Przejazd do Parku Tysiąclecia, tam 3 razy z rzędu (wjazd, 2-3 minuty stabilizacji tętna, zjazd i od razu wjazd - czyli Tabata ;) ) podjazd-killer. Później jedna pętla w okolicach schroniska.

Przejazd na drugą stronę torów - 3 pętle wokół Hubertusa.

Czwarta pętla w ramach rozjazdu - już bez licznika.

Obniżyłem trochę siodełko - trochę ciężko mi się zjeżdża. Chyba jednak wrócę do poprzednich ustawień - uda trochę ciągną i rwą - po dłuższym wysiłku mogą być kurcze.

Prognozy nie są zachęcające. W piątek i sobotę ma padać - czyli trasa nie będzie pyliła ;). Jeśli faktycznie będzie mokro - to zmieniam w sobotę opony na Spec Storm.

Jutro chciałbym wcześniej jechać do pracy i po pracy skoczyć na Lędziny - pytanie czy się uda wyrwać...

W czwartek jakieś lekkie jeżdżenie - może z godzinkę w parku na 140-150 HR.
W piątek luz - tylko dojazd do pracy - na 120-130 HR - a jak nie będzie pogody, to odpoczynek.
W sobotę pełny luz - zero wysiłku, nawadnianie, zrównoważony posiłek, magnez+potas.
W niedzielę ogień ;)

Do pracy

Wtorek, 10 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy
Powoli i spokojnie - aby się nie spocić.
Jeden podjazd z Morawy na Rozdzieńską z blatu (50m, 12-15%) - tam max HR.

Kręcenie "lecznicze"

Poniedziałek, 9 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Z domu aż do hałdy po kopalni Saturn:
http://maps.google.com/?ie=UTF8&hq;=&hnear=Naftowa+29,+Sosnowiec,+Śląskie,+Polska&ll=50.297941,19.05996&spn=0.004057,0.009645&t=h&z=17


Tam rozpoznanie terenu, wjazd do lasu i powrót do domu.
Bez stresu i bez pośpiechu. Przejazd miał na celu sprawdzenie możliwości organizmu.

Rano czułem się fatalnie, ale po rozjechaniu i wysiłku czuję się o wiele lepiej.
Jutro wcześniej do pracy, a po pracy 2-3h jazdy po hałdach (p.w.) i okolicach. Podjazdy są konkretne, ale krótkie. Akurat na małą symulację przed wyścigiem.

Do wyregulowania tylna przerzutka, w przedniej poluzowała się linka (sama?) - trzeba poprawić.
Ogólnie cały napęd do przejrzenia i dokładnego przesmarowania.

RocketRon'y spisują się poprawnie - przypuszczalnie wezmę je do Zabierzowa (na suche). Na mokre standardowo Spec Storm - przyczepność i komfort jazdy w jednym - przód 1.8, tył 2.1.

Infekcja

Sobota, 7 maja 2011 · Komentarze(0)
No i dupa. Z nosa leci żółtozielone coś, głowa pęka, mięśnie bolą - grypa/katar/inne dziadostwo.
Prezes namawiał mnie na Zdzieszowice - napaliłem się strasznie, ale wczoraj wieczorem czułem się fatalnie, a dziś jest apogeum. Podejrzewam, że gdybym pojechał, mogłoby się skończyć jakąś poważniejszą chorobą.

Siedzę na dupie, oglądam filmy Remika Cioka na Velonews.pl i "wirtualnie" ćwiczę technikę i umysł - "skoro on tak może, to ja też" :)

Z planów treningowych nici - jak się uda coś pokręcić w poniedziałek albo wtorek to będzie wielki sukces organizmu. Na razie skupiam się na dochodzeniu do zdrowia - szprycuję się rozmaitym świństwem przeciw-katarowym.

Wieczorne napierdalanie

Czwartek, 5 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Łańcuch skrócony. Przy okazji wymieniłem kółeczka w przerzutce na nowe. Stare były już raz piłowane.

Udało się wyrwać "na godzinkę". Noga nie podawała. Źle się czuję (żona choruje, mi się chyba udziela). Trasa "milowicka" z małymi modyfikacjami (początek wokół Hubertusa). Podjazd 3 razy - objawy standardowe, więc tragedii nie ma.

W Zdzieszowicach powinny być w miarę krótkie i strome podjazdy.
Do wyścigu 10 dni.
Plan:
Jutro dojazd do pracy - bez cudów - rano raczej tlen (regeneracja po dzisiejszym jeżdżeniu), po południu zobaczymy - też raczej spokojnie.
W sobotę i później wielka niewiadoma - w zależności od pogody i samopoczucia.
Symulacja wyścigu najpóźniej w poniedziałek (minimum 2h ostrej jazdy), późniejsze dni regeneracja.

Blat day

Środa, 4 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Po wymianie haka przerzutki (kupiłem 2 ;) ) zmieniłem przy okazji łańcuch. Podczas skracania rozpieprzyłem skuwacz (firmowy prezent urodzinowy).
Wózek okazał się skrzywiony - trochę powyginałem i jest ok.
Żeby nie wkurwiać się (ciężko się operuje się kawałkiem skuwacza, kluczem francuskim i kombinerkami), łańcuch spiąłem bez skracania. W efekcie dało radę jechać potem tylko na blacie.

Trening ważniejszy. Udało się wyjść po 19.
Z konieczności raczej płasko. Żeby wejść na tętno musiałem trochę mocniej się przyłożyć.

Aaaaaaaaaaaaaaaa!!!

Niedziela, 1 maja 2011 · Komentarze(2)
Rozpoczęło się sielankowo - udało mi się wyrwać na 1-2h jazdy. Zacząłem dosyć spokojnie.
Na pierwszym stromym podjeździe zacząłem przerzucać na coraz niższe przełożenia i jeb! Urwałem przerzutkę.
Hak złamany.
Przerobiłem szybko na singlespeeda i powrót do domu.
Jutro polowanie na nowy hak.