Trening po pracy

Wtorek, 13 lipca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Trening, Z pracy
Stosunkowo wolny przejazd z pracy na Hałdę Murckowską i z powrotem przez Dąbrówkę do Sosnowca.

Po drodze 1 Grześ, 1 guma i 1 gleba.
Guma - wynik starych opon NN (odpadające klocki)
Grześ - pojawił się znikąd podczas wymiany dętki i pomógł przy wymianie.
Gleba - śmieszna wywrotka, na przejeździe kolejowym, spowodowana zmęczeniem.

Wilgotność i temperatura jak na mnie zdecydowanie za wysoka. Miałem problemy z utrzymaniem tempa, pod koniec przejazdu zaczęły się pierwsze sygnały kurczy i zaburzenia wizji (migotanie obrazu - jak w uszkodzonym telewizorze). W skrócie - odwodnienie i przegrzanie organizmu. Wypiłem 1,5l OSHEE (tj. Powerade, ale bardziej stężony).

Praca i zjebany piątek

Piątek, 9 lipca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Do pracy, Z pracy
Zamiast planowanego treningu po pracy było szybkie kręcenie trasą przez Dąbrówkę.
4 dychy po asfalcie - po przejeździe kolejowym w Borkach ;) NN po lekkim starciu robią za niezłe semislicki.

Specialized Storm (2bliss) czekają na Głuszycę. Jeśli będzie mokro, to zakładam, jeśli sucho, to na startych NN.

Tylny hamulec wymagał interwencji papierem ściernym. Jakiś łoś w serwisie nie słyszał o planowaniu... Efektem jest krzywo założony tylny hampel - ściąga tarczę "do koła" i powoduje straszne piszczenie na zjazdach. Spiłowałem dziś trochę, ale nic nie dało. Zastanawiam się w inwestycję w pływającą tarczę np. takich.

Z pracy

Czwartek, 8 lipca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Z pracy
Szybki powrót z pracy przez Dąbrówkę. Koło Ikei fajny, ale krótki zjazd szutrem (tam 40 km ;) ), później już taki sobie przejazd chodnikami. Z treningu nici - pod koniec 7-go kilometra telefon od żony pt. "Gdzie jesteś, wracaj do domu" :(

Z pracy

Poniedziałek, 5 lipca 2010 · Komentarze(0)
Nieudana wycieczka na Hałdę Murckowską. Dojechałem do pierwszego przejazdu i zawróciłem. Zmokłem niemiłosiernie - na szczęście w domu ciepło i miło.

Rowerowa niedziela

Niedziela, 4 lipca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Sosnowiec Milowice -> Katowice Dąbrówka -> Muchowiec -> Hałda Murckowska -> Muchowiec -> Katowice Dąbrówka -> Nowy Park w Sosnowcu Milowicach -> Sosnowiec Południowy.

Wszelkie plany weekendowe wzięły w łeb. Sobota pod znakiem "mamusia nas zaprosiła, musimy jechać", niedziela podobnie "obiadek u teściowej".
Na szczęście sprytny "myk" i do teściowej pojechałem w ciuchach rowerowych, a po obiadku szybko się urwałem ;)

Po drodze mignął Adam Ś. - skończyło się na machnięciu ręką i kontynuowaniu podjazdu.

Cała trasa bez większych przygód, nie odcinało prądu, starałem się jechać cały czas tuż pod progiem "wymuszonego oddechu". W momencie przekroczenia progu zwalniałem i uspokajałem oddech. Nie wiem czy dobrze - trzeba będzie poczytać Friela i zakupić w końcu pulsometr. Na razie błądzę jak ślepy na pustyni.

Wypito: 2L Powerade
Zjedzono: 2 * Snickers
Obciążenie temperaturowe: umiarkowane, pomimo całkiem wysokiej temperatury jechało się przyjemniej niż w czwartek.

PS.
W sobotę byłem pogadać nt. opon do jazdy na maratonach. NN zaczynają się sypać - powoli odłamują się klocki, podczas hamowania przyczepność już nie ta i ogólnie kicha.

Po długich rozmowach z "wyjeżdżony sprzedawcą", który waży (jak sam mówi) w okolicach 90 kg i więcej, stwierdziliśmy, że będą Maxxis Medusa (na błoto, zwijane, rozmiar 2.1 albo 1.8 - jeszcze się dogada).

Jak widać profil wysoki - czyli to, czego mi brakuje na maratonie.
Na podjazdach nie bryluję - więc nie ma sensu pchać się w Cros-smarki, na równym też jest różnie (w zależności od odległości do mety), a dopiero na zjazdach jest o co powalczyć. Będą więc opony o bardzo agresywnym bieżniku, szybko czyszczące się, z dużymi odstępami między klockami.

Jeśli kasy starczy, to spróbuję użyć jakiegoś UST kita - jak się przyjmie, to będzie bezdętkowo. Pozwoli to na obniżenie ciśnienia i lepszą kontrolę trakcji na zakrętach (też mam z tym czasem problem - technika taka sobie).

Z pracy

Piątek, 2 lipca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Z pracy
Spokojny przejazd po pracy - ze względu na "wstępny wieczór kawalerski" jednego z kolegów, powrót drogą "niepubliczną" ;)

4 km na dosyć dużym obciążeniu - na szybkie otrzeźwienie.