Stosunkowo wolny przejazd z pracy na Hałdę Murckowską i z powrotem przez Dąbrówkę do Sosnowca.
Po drodze 1 Grześ, 1 guma i 1 gleba. Guma - wynik starych opon NN (odpadające klocki) Grześ - pojawił się znikąd podczas wymiany dętki i pomógł przy wymianie. Gleba - śmieszna wywrotka, na przejeździe kolejowym, spowodowana zmęczeniem.
Wilgotność i temperatura jak na mnie zdecydowanie za wysoka. Miałem problemy z utrzymaniem tempa, pod koniec przejazdu zaczęły się pierwsze sygnały kurczy i zaburzenia wizji (migotanie obrazu - jak w uszkodzonym telewizorze). W skrócie - odwodnienie i przegrzanie organizmu. Wypiłem 1,5l OSHEE (tj. Powerade, ale bardziej stężony).
Zamiast planowanego treningu po pracy było szybkie kręcenie trasą przez Dąbrówkę. 4 dychy po asfalcie - po przejeździe kolejowym w Borkach ;) NN po lekkim starciu robią za niezłe semislicki.
Specialized Storm (2bliss) czekają na Głuszycę. Jeśli będzie mokro, to zakładam, jeśli sucho, to na startych NN.
Tylny hamulec wymagał interwencji papierem ściernym. Jakiś łoś w serwisie nie słyszał o planowaniu... Efektem jest krzywo założony tylny hampel - ściąga tarczę "do koła" i powoduje straszne piszczenie na zjazdach. Spiłowałem dziś trochę, ale nic nie dało. Zastanawiam się w inwestycję w pływającą tarczę np. takich.
Szybki powrót z pracy przez Dąbrówkę. Koło Ikei fajny, ale krótki zjazd szutrem (tam 40 km ;) ), później już taki sobie przejazd chodnikami. Z treningu nici - pod koniec 7-go kilometra telefon od żony pt. "Gdzie jesteś, wracaj do domu" :(
Powrót z pracy przez lasy w Sosnowcu Milowicach, tym razem więcej ścieżek terenowych - udało się znaleźć ładny, dosyć wymagający singiel. Szkoda, że krótki, ale za to treściwy.
Większość trasy szutry, krótkie kawałki po trawie i błocie, na koniec 3 kółka (po 2,4 km) między ludźmi w parku. Wyjątkowo bez wyskakujących pod koła młodocianych...
Dziś średnia niższa - jednak obecność innego rowerzysty na ścieżkach bardzo motywuje. Samotne jeżdżenie powoduje, że za dużo myślę o jeździe, a za mało o rywalizacji.
Waga 110 kg mówi sama za siebie.
Forma słaba, w porywach kiepska, sytuację ratują codzienne dojazdy do pracy. Niedostatki formy próbuję nadrabiać lepszym przygotowaniem technicznym do trudnych zjazdów.
Jeżdżę w barwach SCS OSOZ Racing Team.