Dom, praca, dom, praca, dom

Piątek, 29 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Wczoraj do pracy - ogień w dupie, tętno prawie cały czas powyżej 165.
Z pracy - podobnie, po drodze podjazd killer - wskoczyło 180. Później szybko do domu na obiad.

Dziś do pracy lenistwo pełne, tętno w okolicach 100-110.
W pracy trochę nieprzyjemności - dopadła jakaś niestrawność. Trochę głupio wychodziło się co 1-2h do klopa podczas telekonferencji z klyentem ;)
W drodze z pracy próbowałem trochę przycisnąć, ale zaraz odezwały się łydki i pierwsze sygnały nadchodzących kurczy. Ewidentne odwodnienie i demineralizacja organizmu. Trzeba uzupełnić piwem :)
Po drodze podjazd killer*2 - a co... Nogi bolały, łydki rwały, ale dałem radę.

Do domu przez sklep. Nabyłem średniego Brunoxa i 2 opony druciane Schwalbe Rocket Ron za 55 zł sztuka.

Opony już założone z przeznaczeniem na zajeżdżenie podczas treningów. Na Maxxis Oriflame jeździ się fajnie, ale jednak wolę poćwiczyć teraz w trochę trudniejszych warunkach i na większych prędkościach - trochę więcej przyczepności się przyda. Przy okazji sprawdzi się, czy opony faktycznie takie dobre jak piszą.

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa asasi

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]