Skrzyczne - lodówka

Niedziela, 16 października 2011 · Komentarze(1)
Niedzielna wyprawa ze szwagrem i jego kolegą.
Pobudka o 3:50, pociąg z Katowic o 5:00.
Wyruszyliśmy z Węgierskiej Górki w kierunku Magurek (m.in. Radziechowska).
Początkowe podjazdy przy 0 stC, potem robiło się zimniej.

Na Magurce Radziechowskiej wygwizdowo: -4 stC. Trasa sucha, ziemia zamarznięta.
Aż do Skrzycznego tempo ostre, trochę z zimna, trochę z ambicji (HRavg w okolicach 155).
Zjazdy z Magurek z buta, było ciężko i niebezpiecznie:


Pod górę pięły się wycieczki piesze "starsza, miłe Pani pozna Pana". Panie co prawda chętnie schodziły z trasy, ale powoli. Nie obyło się bez wykładu o szkodliwości jazdy rowerem ("plecy was nie bolą? Na starość zobaczycie...").
Na szczytach bardzo obfita szadź:


Na Skrzycznym piwo grzane, chwila lenistwa i dalej w dół niebieskim szlakiem. Nie dane było zjechać do końca. Szwagrowi zatarł się amortyzator i nie było sensu męczyć go po kamieniach. Zjechaliśmy drogą szutrową do Lipiec i dalej do PKP Żywiec. Zjazd szybki, zakręty ostre, trochę niebezpiecznie, wszystko "na granicy rozsądku".

Komentarze (1)

wiedziałem, że ze Skrzycznego musiały być w niedziele kapitalne widoczki - ostatnia fotka to potwierdza :) szkoda tylko, że tak pierońsko zimno :)

k4r3l 18:34 wtorek, 18 października 2011
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa zieup

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]