Wieczorna jazda

Wtorek, 16 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Trening
Dobre przygotowanie żywieniowe to podstawa.
W niedzielę impreza u znajomej "babci" - miodówka w ilościach "nie pij tyle".
W poniedziałek wesele kuzynki żony - wódka i wino w ilościach "chyba już masz dosyć", do tego szaleństwa na parkiecie.
Dziś poprawiny - tu już kulturka i tylko wino.
Po powrocie do domu (po 17-tej) zmęczona żona poszła spać, a mnie się zachciało jeździć.
Była moc.
Po 25 minutach jazdy wylądowałem na końcu ulicy Legionów w Czeladzi.
Chciałem pojechać na Dorotkę, ale rozsądek zwyciężył i szybko wróciłem na swoje śmieci.
Po wczorajszej burzy niektóre zjazdy stały się całkiem "ciekawe".

Jeden zapadł mi w pamięć. Na końcu trasy z hopkami w Parku Tysiąclecia w S-cu Milowicach jest kawałeczek (10 metrów) średnio stromego (20-25%) zjazdu po piachu wymieszanym z kamieniami i gałęziami. Zjeżdża się to dosyć szybko(15-20km/h), na końcu jest stromy (ok 1m) podjazd na singiel (w poprzek starej trasy kolejowej).
Dziś zjazd zmienił się z płaskiego w wymytą rynnę z kilkoma dropami po 20-30 cm.
Na szczęście amor wszystko ładnie wybrał :)

Końcówka prawie po ciemku. Singiel po grobli w poprzek Hubertusa (gruby szuter, kawałkami na krawędzi) w zasadzie bez widoczności - coś tam się majaczyło, ale widziałem jedynie ogólny kierunek. Amor po raz kolejny ratował dupsko. Kilka mniej przyjemnych momentów, ale radocha z jazdy ogromna.

Po totalny zabłoceniu przerzutki trochę szwankują - krzyczą o czyszczenie.

W piątek po jeżdżeniu wymieniłem support. Stary RaceFace dożył swoich dni. Dosyć duże luzy zaczęły już przeszkadzać w jeździe i wpływać na pracę kolan.

W przyszłym tygodniu do kupienia nowe gumy na Kraków i następne wyścigi. Waham się pomiędzy NN2.1 i SpecStorm2.1. Pewnie skończy się na RocketRonach drucianych "na trochę" i większej inwestycji przed Międzygórzem.

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa tynie

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]