Wieczór
Środa, 29 czerwca 2011
· Komentarze(0)
Kategoria Trening
Żona poleciała na fitness, to się udało urwać ;)
Przeczekałem burzę, wyszedłem tuż po deszczu.
Póki jeszcze widno - po lasku - ubity szuter, trochę ubitej ziemi, kilka podjazdów "30%/70m".
Później dookoła stawów.
Pod koniec, w oczekiwaniu na telefon od małżonki, po asfalcie w okolicach stadionu Ludowego.
Przeczekałem burzę, wyszedłem tuż po deszczu.
Póki jeszcze widno - po lasku - ubity szuter, trochę ubitej ziemi, kilka podjazdów "30%/70m".
Później dookoła stawów.
Pod koniec, w oczekiwaniu na telefon od małżonki, po asfalcie w okolicach stadionu Ludowego.

